Z perspektywy Rowan
Pozwoliłam moim oczom omiatać ich twarze – jedną po drugiej.
Percival. Genevieve. Penelope. Tristan.
Każde z nich wzdrygało się pod moim spojrzeniem, nie mogąc go znieść. Nawet Tristan, przed sekundą będący uosobieniem ognia i furii, pierwszy uciekł wzrokiem.
Wiedziałam, co robili. Na co liczyli.
Że znów zamilknę.
Że znów się wycofam. Znowu.
Ale tego nie zrobiłam.
– Dobrze – po






