Punkt widzenia Juliana
Zarumieniła się, a karmazyn oblał ją od policzków aż po same czubki uszu.
– Ja... oddam ci – powiedziała miękkim, ale stanowczym głosem.
Zamknąłem książkę i spojrzałem na nią – tak naprawdę na nią spojrzałem. Z całych sił starała się zachować zimną krew, ale widziałem panikę kryjącą się pod jej rzęsami. Sposób, w jaki jej palce zaciskały się na łyżce odrobinę zbyt mocno. To,






