languageJęzyk

Gra Bogini

Autor: Joooooe13 cze 2026

Sześć lat temu, gdy wyraziłam przed Alfą Benedictem pragnienie wyjazdu do Wielkiej Brytanii, nie był zadowolony. Chciał, abym urodziła dzieci pod opieką jego watahy, zanim zacznę rozważać inne możliwości rozwoju. Kiedy jednak uparłam się na samodzielne wychowywanie dziecka, Alfa musiał się zgodzić.

Wysłał mnie na studia do Wielkiej Brytanii i wspierał finansowo, dopóki nie byłam w stanie utrzymać się sama. Pierwotny plan zakładał, że wrócę do Ameryki, do Watahy Fen Moon, gdy tylko skończę naukę. Mimo to Alfa pozwolił mi rozwijać karierę i zostać w Wielkiej Brytanii. Nigdy jednak nie przypuszczałam, że Alfa poprosi mnie o powrót na „Bal Alf”.

Zajęło mi kilka sekund, zanim pojęłam jego słowa. – Mam się tam pojawić w twoim imieniu?

– Tak – skinął głową z powagą. – Pamiętasz naszego wroga, Watahę Promiennego Księżyca, prawda? Alfa Watahy Promiennego Księżyca w końcu zgodził się na spotkanie i omówienie traktatu pokojowego. Ponieważ Alfa jest tak zajęty, możemy spotkać się z nim tylko na balu. Pierwotnie to ja miałem wziąć udział w tym Balu Alf, ale na ten sam dzień mam zaplanowaną tutaj, w Wielkiej Brytanii, operację serca. Jeśli przegapię tę okazję na spotkanie z Alfą, ryzykujemy bezpieczeństwo naszej watahy. Ani Balu Alf, ani mojej operacji nie da się uniknąć. Pomyślałem więc o tobie – osobie, która mogłaby zapewnić naszej watasze ten traktat pokojowy bez żadnych strat – wyjaśnił.

Jego twarz przepełniała duma i pewność siebie, i słusznie. Kiedy dołączyłam do Watahy Fen Moon Alfy Benedicta jako jego córka, przekazał mi ogromną wiedzę na temat polityki stadnej i przetrwania w świecie wilkołaków. Wiele się od niego nauczyłam i bardzo chciałam odwdzięczyć się za jego dobroć. Pracowałam za kulisami, rozwiązując stare spory sąsiednich watah z Fen Moon i pomagając Alfie w zawieraniu licznych nowych traktatów. Wszystko to działo się jeszcze przed moim wyjazdem na studia.

– Coro, Wataha Promiennego Księżyca to dwugłowy wąż, który od dziesięcioleci pożąda naszych ziem, dziewczyno. Potrzebujemy tego traktatu bez względu na cenę – podkreślił Alfa.

– Ale ja jestem tylko Omegą, Alfo – przypomniałam mu. Moja tożsamość była dla mnie przekleństwem przez całe życie. W przeszłości straciłam wszystko właśnie przez to, że byłam Omegą. – Jak mogę iść w twoim imieniu? To wbrew zasadom Balu Alf, a poza tym uważam, że to Soren powinien wziąć udział w balu, a nie ja – zauważyłam.

Soren był jedynym synem Alfy Benedicta i kolejnym Alfą w linii sukcesji. Kiedy byłam w ciąży, zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. To on zawsze reprezentował Watahę Fen Moon na Balach Alf i ceremoniach łączenia w pary.

Alfa Benedict westchnął: – Soren udał się do watahy przyjaciela, aby pomóc im w problemach z samotnikami. Chciałem go wezwać z powrotem, ale wygląda na to, że sytuacja tam się pogorszyła i nie mogę się z nim skontaktować. Soren nie zdołałby dotrzeć na czas na Bal Alf, więc zwróciłem się o pomoc do mojej córki. – Alfa ujął moje dłonie i spojrzał mi w oczy z nadzieją. – Coro, pomożesz, prawda?

Stałam tam, a po wysłuchaniu Alfy w głowie miałam kompletną pustkę. W co pogrywała ze mną Bogini?

***

Z powodu złej pogody samolot wylądował z dwugodzinnym opóźnieniem. Wchodząc do hali lotniska, wzięłam głęboki oddech. Sześć lat później los sprowadził mnie z powrotem do miejsca, które trzymało w garści moją przeszłość i wspomnienia.

Było to miejsce, do którego nigdy nie chciałam wracać, ale nie mogłam odmówić prośbie Alfy Benedicta. Był w złym stanie zdrowia, a to była pierwsza rzecz, o jaką mnie kiedykolwiek poprosił. Rozumiałam, przed jak wielkimi problemami stanęłaby wataha, gdyby traktat pokojowy wymknął nam się z rąk. Tak więc byłam tutaj, z powrotem w Ameryce.

– Mamusiu! – głosy Kiana i Kyry dotarły do moich uszu. Odwróciłam głowę i zobaczyłam ich małe rączki wypełnione czekoladkami i przekąskami. Za nimi szedł Beta Keegan z przystojnym uśmiechem na ustach. Przyjechał odebrać nas spod lotniska; teraz już rozumiałam, gdzie zniknął z dziećmi. Kochał Kiana i Kyrę tak samo jak Alfa Benedict.

– Mamusiu, wujek Keegan kupił nam te smakołyki. Możemy je przyjąć? – zaćwierkała Kyra.

– Dobrze, ale pamiętajcie, że będziemy się tutaj grzecznie zachowywać. Zabrałam was ze sobą tylko dlatego, że nie chodzicie teraz do przedszkola i nigdy nie byliście w watasze dziadka. Obiecajcie mi, że nie będziecie biegać i że będziecie mnie słuchać, dobrze?

– Dobrze – oboje skinęli głowami z powagą. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Betę Keegana.

– Dawno się nie widzieliśmy, Coro. Cieszę się, że wróciłaś – uśmiechnął się, podchodząc bliżej, by mnie uściskać.

– Dziękuję, Beto Keeganie – odsunęłam się i powiedziałam: – Mogłam sama wrócić do watahy. Nie powinieneś był tu przyjeżdżać przy swoim napiętym grafiku.

– Nigdy nie jestem zbyt zajęty, gdy w grę wchodzą moje małe Alfy – wyszczerzył zęby, biorąc nasze bagaże. – Chodźmy. Opowiem ci o Balu Alf podczas jazdy.

Skinęłam głową. Kian i Kyra szli z Betą Keeganem, trajkocząc bez przerwy. Szli tak szybko, że zostałam w tyle. Nie mogłam uwierzyć, że moje bliźniaki tak bardzo cieszą się z wizyty w watasze dziadka. Pokręciłam głową i idąc dalej, sprawdziłam telefon. Bal Alf miał się odbyć dziś wieczorem w pięciogwiazdkowym hotelu dla zmiennokształtnych. Postanowiłam udać się prosto do hotelu i przygotować do balu. Właśnie gdy o tym wszystkim myślałam, znajomy, ostry zapach uderzył w moje nozdrza, budząc moją wilczycę.

Zamarłam w bezruchu, a serce zaczęło mi walić w piersi. Moje ciało zesztywniało, gdy poczułam to tak dobrze znane mi wrażenie. Powoli podniosłam wzrok i napotkałam parę intensywnych zielonych oczu patrzących prosto w moje. Moje oczy rozszerzyły się, gdy zrobiłam kilka kroków w tył. Jak to możliwe, że pierwszą osobą, którą spotykam po sześciu latach, jest... Vander?

– Cora – szepnął Vander moje imię pod nosem niczym modlitwę, a jego oczy były ciemne i pełne napięcia. Zacisnęłam pięści i odwróciłam się, by odejść. Przed oczami stanęły mi wspomnienia sprzed sześciu lat, kiedy mnie zdradził.

– Cora! – krzyknął Vander ponownie, ale ja się nie zatrzymałam. Usłyszałam za sobą jego gwałtowne kroki; chciał za mną iść, ale wykorzystałam duży wózek z bagażem, który niosło czterech pracowników. Zablokował on drogę Vanderowi i dał mi wystarczająco dużo czasu, by zniknąć mu z oczu.

– CORA!! – Vander wrzeszczał jak szalony raz za razem, rozglądając się za mną wszędzie.

– CORA!!!

– CORA!!!

Policja przybiegła słysząc to zamieszanie, ale nikt nie odważył się zatrzymać najniebezpieczniejszego i najpotężniejszego Alfy oraz najbogatszego człowieka w kraju, Vandera.

Ukrywając swój zapach, oparłam się o ścianę przy wejściu do łazienki z lekko zaczerwienionymi oczami. Moje dłonie wciąż były zaciśnięte w pięści.

– CORA!! – zawył z całych sił, nie dbając o otaczających go ludzi. Moja wilczyca spojrzała głęboko w moje oczy, gdy usłyszałam tę sześcioletnią obsesję i szaleństwo w głosie Vandera.

Dlaczego... Dlaczego on mnie szukał?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki