Perspektywa Astraei
W ułamku sekundy Kaeth rzucił się do gardła chłopaka, który rzucił tę uwagę, zaciskając na nim obie dłonie. Wykrzywił usta, pokazując mi zarys ostrych kłów, co sprawiło, że stłumiłam krzyk. Nigdy nie widziałam u nikogo tak ostrych kłów.
– Co powiedziałeś? – warknął do chłopaka, który zbladł jak ściana.
Chłopak chwycił go za nadgarstki i wykrztusił: – N–nic. Proszę, puść. N–nie






