Perspektywa Astraei
Stałam na krawędzi basenu w domu Talii. Księżyc rzucał upiorny blask na ciemną, wzburzoną wodę poniżej. Noc była nienaturalnie cicha, tylko wycie wilka mąciło spokój. Czyjaś dłoń popchnęła mnie do przodu. – No dalej – wyszeptał cichy głos. – Poczujesz się lepiej. – Zanim zdołałam zareagować, dłoń pchnęła mnie mocniej i wpadłam w lodowatą otchłań. Zimno wody było jak szok, który






