POV Katariny
Minęła minuta, potem druga, a Alistair i ja wciąż się całowaliśmy. Chyba słyszałam, jak ktoś w tle chrząka, ale zignorowałam to.
— Alistair! — ktoś go zawołał.
Minęła kolejna minuta, może dwie, a może pięć, a my nie przestawaliśmy. Chrząkanie przybrało na sile, podobnie jak chichoty.
— Alistair! — Tym razem to warknięcie Varkasa wyrwało mnie z zamyślenia. — Znajdźcie sobie pokój, dobr






