POV Blythe
Wokół zapanował chaos, przez co trudno mi było trzeźwo myśleć; rozpaczliwie szukałam czegokolwiek stałego, czego mogłabym się chwycić. Moim oparciem w tej nawałnicy był Torin, który trzymał mnie od tyłu, przyciskając moje plecy do swojej piersi. Trzęsłam się z przerażenia, czując, jak zalewa mnie fala paniki.
Klatka piersiowa Torina wibrowała od złowrogiego warkotu.
Dlaczego ci wszyscy






