Linc
Wyłaniali się z linii lasu, jeden po drugim, potężni Samotni Likani stając w szeregu. Wypełniali przestrzeń między nami a nimi. Ich żółte oczy omiatały teren, jakby czegoś szukali.
– Daphne, mówię poważnie, zostań ze mną! – Chwytam ją mocno, upewniając się, że nie będzie mogła się ruszyć.
– Czy nie powinniśmy wezwać teraz Alfy Colta? – pyta zaniepokojona.
Alfa Knox kręci głową: – Poradzim






