Seryna
Pokój spowity był gęstą atmosferą smutku. Ciche łzy spływały mi po twarzy, gdy wpatrywałam się w pustkę, pogrążona w bólu po zniknięciu Mory. Moja wilczyca, moja powiernica, zniknęła bez śladu.
Bez niej czułam się pusta. Moja głowa była pełna pytań. Minął już cały dzień, a ja tonęłam w morzu niepewności.
Jedyne, co pamiętałam, to Mordecai i Valerius. Ich dzikie, drapieżne spojrzenia napełni






