Cormac
— Jestem tu wyłącznie po to, by zaopiekować się twoim ojcem — powiedziała, obdarzając mnie zdystansowanym, lodowatym spojrzeniem. — Gdy tylko wyzdrowieje, odejdę.
Westchnąłem głęboko, patrząc na Serynę i jej pełen skruchy wyraz twarzy. Postanowiłem zabrać moją niechętną towarzyszkę na kolację, mając nadzieję, że uda nam się lepiej porozumieć i uleczyć rany z przeszłości.
Zdawało się jednak,






