SERYNA
Łzy spływały po kanciastej, regularnej twarzy Valeriusa. Nigdy nie widziałam go w tak bezbronnym stanie. Emocje wypełniły pomieszczenie, gdy Valerius płakał, a Mordecai powstrzymywał własne łzy. Było jasne, jak wiele Delisa dla nich znaczyła, a ja współczułam im w ich bólu. Nie było łatwo zostawić kogoś, kogo kochało się tak głęboko. Wiedziałam, jak bardzo sama zmagałam się z myślą o porzuc






