languageJęzyk

Rozdział 6

Autor: Blair Foxy19 cze 2026

Mój mąż to Valentino

Rozdział 6

ALESSIA

— Niech to szlag! — przeklęłam pod nosem, nerwowo obgryzając paznokieć. Dlaczego mu to powiedziałam? Dlaczego tak się na niego uniosłam, skoro jest jedyną osobą, która może pomóc mi odzyskać wspomnienia? W tej samej chwili przeszył mnie nagły ból głowy, wyrywając mi z gardła syknięcie. Jęknęłam, zmuszona usiąść na krawędzi łóżka.

Gdy zamknęłam oczy, usłyszałam brzęk szklanek oraz niewyraźne, pomieszane głosy. Zdawało się, że wokół są ludzie. Przechyliłam głowę, chcąc dokopać się głębiej. Zanim jednak wszystko zostało odcięte, pojawił się znajomy cień, a jego usta wypowiedziały coś, czego nie potrafiłam ani odczytać, ani usłyszeć.

Z trudem łapałam oddech, kurczowo zaciskając dłonie na szpitalnej koszuli. Gdy wypuściłam powietrze, zauważyłam puste łóżko tuż obok mnie. Przełknęłam ślinę. Złość znów zaczęła we mnie narastać. Chwyciłam kapcie i z frustracją cisnęłam nimi w stronę tamtego łóżka.

— Gdybyś nie był taki gburowaty, w ogóle byś mnie nie irytował! — Wstałam, mierzwiąc dłonią i tak już rozczochrane włosy.

W mojej głowie wciąż kołatało jedno pytanie: „Kim jestem?”.

Jestem Alessia, od dwóch lat mężatka, żona Dantego. I mamy córkę, która właśnie się uczy. Nie mogę się doczekać, aż ją zobaczę, aż przypomnę sobie jej imię. Oblizałam dolną wargę, intensywnie myśląc.

— Czy to możliwe, że jej imię zaczyna się na A, bo ja jestem Alessia, albo na D, bo mąż to Dante? — mruknęłam. — Możliwe też, że połączyliśmy nasze imiona i zdecydowaliśmy się na coś takiego… Ale to brzmi kiczowato jak jasna cholera.

Im więcej o tym myślałam, tym bardziej wydawało mi się to szalone.

W końcu wypiłam trochę wody, by się uspokoić, i spojrzałam na tętno na monitorze. Choć mój stan nie był krytyczny, w pokoju i tak znajdowała się aparatura.

Wtedy coś sobie przypomniałam.

Chciałam dotknąć swojego brzucha, ale zanim mi się to udało, przeszyła go fala bólu. Westchnęłam, a moje ramiona opadły z rozczarowaniem.

— Nawet brzuch miałam dźgnięty — zacisnęłam usta. Spojrzałam na kapcie rzucone na łóżko Dantego i zapytałam z nadzieją w głosie: — Czy ty tu chociaż wrócisz?

*

Po trzech godzinach Dante nadal się nie pojawił. Była już czwarta po południu. O tej porze uczniowie zazwyczaj kończą lekcje, więc byłam pewna, że nasza córka przyjdzie mnie odwiedzić. Przez te trzy godziny sporo się działo. Choć Dante nie przyszedł, pojawił się jego sekretarz, przyniósł mnóstwo jedzenia i nie zostawił z niego ani okruszka.

Teraz gapię się tępo w sufit, czekając na Dantego. W jakiś dziwny sposób jego obecność wypełnia pustkę, którą emanuje ten pokój, gdy go nie ma.

Jęknęłam. — Dlaczego w ogóle tak na niego wybuchłam?

W miarę upływu czasu usłyszałam trzy miarowe puknięcia do drzwi. To Dante! Usiadłam podekscytowana i natychmiast syknęłam z powodu bólu w brzuchu. Ostatecznie nie byłam w stanie nawet zejść z łóżka, by otworzyć. Strażnicy na zewnątrz byli na tyle uprzejmi, że uchylili drzwi, ale twarz, której oczekiwałam, nie pojawiła się w progu. Zamiast tego zobaczyłam cztery inne osoby, co sprawiło, że mocno zmarszczyłam brwi.

Natychmiast poczułam się przy nich nieswojo.

— … Sia… Alessio, czy to ty?

Kobieta, wyglądająca na około pięćdziesiątkę, podeszła do mnie i przesadnie objęła moją głowę. Uścisk jej dłoni nie był mocny, więc nie sprawiła mi bólu, niemniej czułam dyskomfort. Przeszył mnie dreszcz złych przeczuć.

Za kobietą stał mężczyzna. Podszedł, ujął moją dłoń, a drugą ręką poklepał mnie po ramieniu.

— Słyszeliśmy od lekarza, że cierpisz na amnezję. Powiedział, że twój brzuch został przebity odłamkiem szkła. Jak się teraz czujesz?

Przechyliłam głowę. Wydawali się znajomi, ale nie potrafiłam określić, skąd ich znam.

Pozostałe dwie osoby milczały, przyglądając mi się tylko, aż w końcu kobieta zabrała głos.

— Dlaczego nic nie mówisz? Alessio, jestem twoją teściową!

Przedstawiła się podniesionym głosem. Wtedy mężczyzna gładzący moją dłoń dodał:

Poklepał się po piersi, a w jego oczach stanęły łzy. — Jestem twoim ojcem, głupie dziecko. Obok mnie stoi twoja matka… ech, dziecko… przerażasz mnie.

Mrugnęłam kilka razy. Nie wiedziałam, co czuć. Niezręcznie wyciągnęłam rękę z uścisku człowieka podającego się za mojego ojca i zmusiłam się do uśmiechu.

— Dzień dobry, jestem Alessia.

Odkąd Dante wyszedł, nie wiedziałam, jak z nimi rozmawiać. Jakie miałam z nimi relacje? Jak ich traktowałam? Moi rodzice wydawali mi się obcy, a co dopiero teściowa? Patrzyła na mnie w sposób, który nie był otwarcie obraźliwy, ale sprawiał, że czułam się bardzo skrępowana. Odnosiłam wrażenie, że to nie są osoby, z którymi byłam blisko.

Skłoniłam głowę w geście szacunku.

— Przepraszam. W tej chwili niczego nie pamiętam.

Mój ojciec natychmiast pokręcił głową. — Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi. Jesteśmy tu, żeby ci pomóc.

Kobieta obok niego, moja matka, uśmiechnęła się do mnie. — Właśnie tak, kochanie. Bardzo nas zasmuciła wieść o twoim wypadku i jego skutkach. Ale przede wszystkim — gdzie jest twój mąż? Widziałaś go?

Przełknęłam ślinę.

Czy powinnam skłamać?

Spojrzałam na nich z niewinną miną. — Ja… mam męża?

Moja teściowa sapnęła z przerażenia i pochyliła się nade mną tak szybko, jak tylko mogła. — Alessio, czy zapomniałaś też o mężu? Lekarz mówił, że on też ucierpiał i że niedawno u ciebie był.

— Nie wierzę, że on jest moim mężem — skłamałam ponownie. Niczego nie byłam pewna, więc musiałam mądrze rozgrywać swoje karty. Kim jest mój mąż, czym się zajmuje i jakim jest człowiekiem? Co miał na myśli, mówiąc, że nasza córka jest wynikiem przelotnego romansu? Nie sądzę, bym była taką osobą.

Moja matka zmarszczyła brwi. — Ten, który był u ciebie przed chwilą, to rzeczywiście twój mąż. Jesteście małżeństwem od dwóch lat i planujecie wkrótce postarać się o syna.

— O syna… wkrótce?

Mocno ściągnęłam brwi. O czym oni mówią? Czy nie mamy już córki?

Teściowa odpowiedziała: — Tak, Alessio. Ponieważ Dante jest tak zajęty, nie mógł nam jeszcze dać wnuków, ale niedawno przekazałaś nam radosną nowinę, że oboje z Dantem zaczynacie się starać o dziecko. A teraz to się stało… ach, serce mi pęka…

„Nie mógł nam dać wnuków?”

Oblizałam dolną wargę, zamknęłam oczy i zacisnęłam dłonie w pięści. A więc nie mamy dzieci, bo on był zbyt zajęty pracą. Ale dlaczego w takim razie kłamał? Czułam się przytłoczona natłokiem informacji, które przetwarzała moja głowa. Nie byłam już pewna, co jest prawdą, a co kłamstwem.

Spojrzałam na nich i wiedziałam jedno — te twarze nie budziły zaufania. Widać było, że ich czułość jest udawana; matczyna bliskość fizyczna wydawała mi się nienaturalna. Gdybym była przez nich kochana, czułabym to. Byłoby lepiej, gdyby ich tu nie było.

Jedyną osobą, która się nie odzywała, był mężczyzna stojący obok teściowej. Uznałam, że nie musi otwierać ust, bo wyglądał na męża mojej teściowej. Jedyną osobą, którą uznałam za szczerą, był mój ojciec. Nawet płakał z mojego powodu, wydawał się naprawdę przejęty. Modliłam się tylko o jedno… żeby to nie była kolejna gra pozorów.

— Dobrze. Lekarz powiedział, że zostaniesz wypisana w przyszłym tygodniu, bo muszą obserwować twoje postępy i ranę na brzuchu. Właśnie, czy masz swój telefon? Nie, skądże, nie mogłabyś go mieć. Dlatego kupiłem ci nowy — ojciec pośpiesznie przeszukał torbę i wręczył mi pudełko z telefonem. Nie był jeszcze nawet odpakowany. Potem wcisnął mi w dłoń karteczkę: — To są wszystkie numery, które musisz zapisać. Twoja najlepsza przyjaciółka przyjdzie później. Pamiętasz Biankę?

Wpatrywałam się w pudełko w moich rękach, po czym pokręciłam głową.

— Nie, nie pamiętam.

Westchnął głęboko. — Cóż, wiem, że ona zrobi wszystko, żebyś jej uwierzyła. Kochanie, jeśli będziesz czegoś potrzebować, nie wahaj się do mnie dzwonić. Odbiorę o każdej porze, bez względu na to, o co chodzi. Dobrze?

Uśmiechnął się do mnie szeroko, więc odwzajemniłam uśmiech, starając się być miła. — Oczywiście. Dziękuję… że przyszliście.

Odwrócili się, posłali mi jeszcze po jednym uśmiechu i wyszli. Położyłam telefon na szafce i westchnęłam. Ugryzłam paznokieć, pytając samą siebie szeptem:

— Dlaczego pamiętam Biankę, a ich nie?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki