VAE
— Ani mi się waż kazać mi się uspokajać. Puść mnie! — Wykręcałam się, pchałam go z całych sił, ale to było jak napieranie na ścianę, której sprawiała frajdę moja walka.
Uniósł moje ramiona nad głowę, przeplatając swoje palce z moimi i przyciskając moje dłonie płasko do ściany. Moje ręce stały się bezużyteczne, uwięzione przez niego.
Jęknęłam, kopnęłam go w piszczele, szarpałam się jeszcze mocn






