RYLAN
— Chłopaki wciąż szukają, ale jak na razie nie ma postępów.
nalełem sobie wina do kieliszka, nieco więcej niż należało. Piłem niezdarnie, wino przelało się przez krawędź i spłynęło po moim białym golfie.
— Niech to szlag! — Cisnąłem butelką o ścianę, a resztka wina rozprysła się i nakropiła farbę.
Wbiłem palce we włosy, odwracając się do bandy nieudaczników, którzy mieli czelność oddychać w






