Słowa dotarły do mnie, ale ich znaczenie już nie.
Sięgnąłem po rękojeść ostrza, wyciągnąłem je i zamierzyłem się, by pchnąć go w drugie biodro.
— Człowieku, słyszysz mnie? Nie zabiłem Vae. Proszę. Proszę!
Vae.
Moja ręka zamarła.
Coś przeskoczyło w mojej głowie, gdy to imię wskoczyło na swoje miejsce, przekręcając zamek tam, gdzie trzymałem najtrudniejsze rzeczy.
Vae.
Mój wzrok powędrował z jego bi






