VAE
Było zbyt zimno.
Nie był to ten rodzaj zimna, który niesie wiatr, ale taki, który rozkwita pod skórą, w głębi kości, jakby ciało wiedziało, że nigdzie nie pasuje.
Miałam na sobie bluzę, którą ukradłam z czyjegoś podwórka. Ale wydawała się cienka jak powietrze. Skuliłam się jeszcze bardziej w kącie, obejmując ramionami żebra, a wzrokiem skanowałam tłum w poszukiwaniu słabego ogniwa. Kogoś na ty






