– N–nie. Absolutnie nie.
Przykleiłam do twarzy szczery uśmiech – drżący, ale szczery – i zajęłam miejsce na siedzeniu.
W środku pachniało nim i w dziwny sposób było to przyjemne.
Zamknęłam oczy, biorąc wdech i próbując uciszyć wojnę, która zaczynała szaleć w mojej głowie. Wdychałam jego zapach i zaganiałam myśli ku jasnym kartom: mój klient z księgarni; pierwszy mężczyzna, z którym jechałam autobu






