Moje żyły nagle stały się puste, sparaliżowane bezruchem. Moje palce zesztywniały na ladzie, gdy w mojej głowie zaczęło układać się coś potwornego.
„Proszę pani, czy to ci mężczyźni?” Wciąż pamiętałam głos policjanta, gdy siedział wraz z partnerem na kanapie naprzeciwko mnie, pokazując mi zdjęcia. Rylan i Tyson. Takie nazwiska widniały na ich odznakach.
Brzmieli profesjonalnie. Mieli nawet broń w






