Patrzył przed siebie przez chwilę, zanim na mnie spojrzał. — Ta historia jest o wiele bardziej skomplikowana, niż myślisz, Verdant. I obawiam się, że nie jesteś jeszcze gotowa na całą prawdę.
— Jaką prawdę? — fuknęłam, zaciskając dłonie w pięści wzdłuż tułowia.
Próbował mi znowu namieszać w głowie; czułam to.
— Dowiesz się, kiedy nadejdzie właściwy czas.
On szedł dalej; ja nie.
— Skoro tak, to dla






