Mrugnęłam, wpatrując się w podłogę, a potem zacisnęłam powieki. Modliłam się, żeby ta chwila okazała się snem. Przysięgałam sobie, że zacznę chodzić do kościoła jak zakonnica, jeśli tylko oznaczałoby to obudzenie się.
— Ja... — gardło bolało mnie od suchego przełknięcia śliny. — Byłam u Seraphine.
Skinął głową raz, wyjmując cygaro z ust. — Przez ostatnie pięć dni siedziałaś u niej?
Przełknęłam śli






