POV Tessy
Gdy słońce zaczęło zachodzić, rzucając cienie na zamkowy dziedziniec, krążyłam niespokojnie przy oknie, z sercem ciężkim od troski.
Trojacy powinni byli wrócić z polowania kilka godzin temu, ale wciąż nie było po nich śladu. Każda minuta dłużyła się niemiłosiernie, a mój niepokój narastał z każdym tyknięciem zegara.
„Czy wszystko z nimi w porządku?” – zapytała Viktora po raz setny, a w m






