Harper
Minęła ponad godzina — tego byłam pewna.
W niewoli czas płynął dziwnie, w jednych miejscach się dłużył, w innych kurczył, ale ta jazda… ta zdawała się nie mieć końca. Ten rodzaj cichego, duszącego napięcia, które sprawiało, że każda minuta drażniła moje nerwy niczym ostrze.
zaryzykowałam spojrzenie na niego.
Od kiedy podał mi koc, nie wypowiedział ani słowa.
Jego postawa ani drgnęła, wzrok






