Gavin
Trzask odbił się echem w zrujnowanym penthousie.
Równowaga Nikolaia zachwiała się na ułamek sekundy, na jego bladej twarzy mignęło zaskoczenie, które zniknęło równie szybko.
Potem jego noga uderzyła w moje żebra.
Uderzenie było brutalne.
Powietrze wyleciało z moich płuc, gdy cios posłał mnie ślizgiem po marmurowej podłodze; pazury zgrzytały o polerowaną powierzchnię, gdy próbowałem wyhamować






