Pięć lat później...
Obudziły mnie wilgotne pocałunki w dolinie moich piersi i dłoń powoli masująca moją już i tak obolałą cipkę. Wygięłam plecy w łuk, gdy fala rozkoszy przelała się przez moje komórki.
— Umm... Cill, proszę — jęczę imię męża, a usta, które błądziły po moim brzuchu, wędrują w górę, by zawładnąć moimi wargami. On wchodzi między moje nogi, a jego twardość kłująca moje wnętrze wystarc






