( Elara Sterling Vane )
Wieczór płynął leniwie. Większość dnia spędziłam na bezcelowym błąkaniu się po ogromnej rezydencji. Dlaczego ludzie budują tak wystawne domy dla zaledwie dwóch lub trzech osób? Uwielbiam ten dom, ale dla mnie wydawanie fortuny tylko na pokaz i pompę jest bezsensowne. Dom buduje się na fundamencie miłości, troski i wzajemnego szacunku.
Wysłałam wiadomość do Callisty Wilder z prośbą o radę w sprawie sukienki na kolację. Choć Cillian nie prosił mnie o obecność, to jako jego żona i pani domu czułam, że moim obowiązkiem jest ugościć przybyszy. Jednak pewna część mnie — właściwie każda aktywna komórka w moim mózgu — podpowiadała mi, że to fatalny pomysł.
Zignorowałam te nieustanne ostrzeżenia i postanowiłam pójść za głosem serca.
„Nigdy z niego nie rezygnuj” — przypomniałam sobie słowa Evelyn.
Dwie godziny później byłam gotowa, ubrana w skromną, granatową sukienkę midi do kolan. Czułam się w niej komfortowo, mimo że Callista prychnęła na mnie ze złością, że wybrałam „babciną kiecę” na pierwszą kolację jako pani Vane. Postanowiłam jednak słuchać własnego sumienia. Nie lubię zanadto eksponować swojego ciała, które moja mama i Genevieve uważały za dziwnie tłuste. Przyznaję, nie jestem chuda jak Genevieve i większość dziewczyn, które wierzą, że bycie nowoczesną i seksowną polega na chodzeniu jak szkielet powleczony cienką warstwą skóry. Mam krągłości i nie mam płaskiego brzucha. Zawsze krytykowały mnie za brak dbałości o kobiecą urodę, ale tata i Rafferty Sterling zawsze mnie wspierali, mówiąc, że kochają moją zdrową sylwetkę.
Podkręciłam końcówki moich długich, brązowych włosów i zostawiłam je rozpuszczone, nakładając minimalny makijaż. To tylko kolacja. Bardzo wątpiłam, czy mój mąż w ogóle pozwoli mi wejść do jadalni.
Do sukienki dobrałam zestaw z różowego złota: naszyjnik i małe diamentowe kolczyki. Należały do mojej zmarłej babci, a podarował jej je dziadek. Powiedziała mi kiedyś, że był to jego pierwszy prezent, który wręczył jej, wyznając miłość po sześciu miesiącach ich zaaranżowanego małżeństwa. Przeżyli szczęśliwie sześćdziesiąt lat, aż do śmierci dziadka siedem lat temu; babcia odeszła półtora roku po nim. Byli doskonałym ucieleśnieniem prawdziwej miłości. Opowiadała mi o początkach ich związku. Mieli trudny start, ponieważ dziadek ożenił się z nią pod presją rodziny, spotykając się wcześniej z inną dziewczyną, ale wkrótce odnaleźli w sobie bratnie dusze.
Porównałam moje małżeństwo z ich związkiem. Czy kiedykolwiek zdobędę miłość Cilliana, czy zmarnieję w mojej nieodwzajemnionej miłości do niego?
— Elaro, potrzebuję twojej pomocy w kuchni, jeśli nie masz nic przeciwko — Evelyn zapukała do drzwi.
Wzięłam głęboki oddech, zanim wyszłam z pokoju. Evelyn, stojąca w progu, aż westchnęła, gdy tylko mnie zobaczyła.
— Wyglądasz prześlicznie, kochana — skomplementowała mnie, unosząc kciuk w górę.
— Dzięki, Evelyn, ale przesadzasz — zarumieniłam się pod wpływem jej pochwały.
— Wcale nie przesadzam. Naprawdę wyglądasz pięknie. Jestem pewna, że Cillianowi trudno będzie nad sobą zapanować — mrugnęła do mnie, gdy szłyśmy w stronę kuchni.
— Dlaczego potrzebujesz mnie w kuchni? — zapytałam zdezorientowana, wiedząc, że Cillian ma armię kucharzy i służby do wszystkich prac domowych. Sama nie muszę nawet podnieść łyżki. Jej prośba wprawiła mnie w konsternację.
— Och, po prostu chciałam, żebyś sprawdziła przygotowania, to wszystko — machnęła ręką z lekkim śmiechem.
— Nie jestem ekspertką kulinarną, Evelyn, a już na pewno nie kimś, kto zna preferencje żywieniowe Cilliana i jego przyjaciół — rzuciłam jej wymowne spojrzenie.
— To zupełnie bez sensu. Możesz nie być mistrzynią sztuki kulinarnej, ale możesz przynajmniej poznać jego upodobania, żeby w przyszłości, gdy zechcesz przygotować mu posiłek, wiedzieć, co lubi. Powiem ci mały sekret — pochyliła się nad moim ramieniem, zbliżając usta do mojego ucha i szepnęła: — Droga do serca większości mężczyzn wiedzie przez żołądek. Uwielbiają jedzenie przygotowane przez ukochane żony. Cillian nie jest tu wyjątkiem, moja droga — zakończyła mrugnięciem.
— To zbyt wygórowane oczekiwania, Evelyn. On praktycznie nienawidzi mojej obecności w tym domu, a co dopiero jedzenia przeze mnie ugotowanego. Skarcił mnie rano, kiedy przyniosłam mu kawę do pokoju — głos mi zadrżał na wspomnienie jego ostrych słów, zanim mnie zostawił.
— Tak jak mówiłam, daj mu trochę czasu. Wkrótce zrozumie, kto jest dla niego najlepszy — poklepała mnie lekko po przedramieniu i weszła do kuchni, gdzie kilku kucharzy przygotowywało apetyczne przysmaki. Ukłonili się w moją stronę, gdy tylko weszłam za nią do środka.
Mój wzrok spoczął na kuchennej wyspie, gdzie ustawiono wszystkie potrawy.
— I co o tym sądzisz? — Evelyn zatarła ręce z ekscytacją.
— Odjęło mi mowę. Wygląda to tak, jakby sam prezydent kraju miał przyjechać na kolację — uśmiechnęłam się szeroko, wywołując jej śmiech.
— Przyjaciele Cilliana jedzą jak wygłodniałe bawoły. Wierz mi, Elaro, wszystkie te miski zostaną wylizane do czysta w mgnieniu oka. Dorian to praktycznie czarna dziura, jeśli chodzi o jedzenie — Evelyn opowiadała mi o jego przyjaciołach, a ja poczułam ekscytację na myśl o ich poznaniu, o ile nie będą mną gardzić tak jak on.
— Evelyn...
— Evelyn, kochanie, gdzie jesteś?
— Evelyn, czuję, że w kuchni pichci się coś pysznego.
Usłyszałam męskie głosy niosące się echem po holu, co sprawiło, że Evelyn upuściła sztućce.
— Już są, Elaro — wyszeptała podekscytowana i wybiegła z kuchni, zostawiając mnie samą, bym spróbowała zebrać się w sobie.
W tej chwili byłam oficjalnie przerażona. Jeśli dzisiaj coś zawalę, będę miała poważne kłopoty. Z pewnością spotka mnie reprymenda i obelgi ze strony Cilliana. Bycie jego żoną z przymusu nie zostawiało mi zbyt wiele miejsca na błędy.
— Wszystko będzie dobrze — wzięłam kilka głębokich wdechów i wydechów, zanim wyszłam do salonu. Idąc w stronę, skąd dochodziły śmiechy kilku mężczyzn i jeden kobiecy głos, wycierałam spocone dłonie o uda. Nie mogłam zrobić z siebie idiotki. Zawsze byłam osobą o niskiej samoocenie, w przeciwieństwie do mojej siostry, która zawsze potrafiła skupić na sobie całą uwagę, podczas gdy ja wolałam pozostawać w cieniu.
Bałam się krytyki.
W końcu przekroczyłam niewidzialną linię z napisem „wstęp wzbroniony”, wchodząc do salonu. Zauważyłam Evelyn w towarzystwie wysokiego mężczyzny, którego rozpoznałam jako Juliana Hastingsa — drużbę Cilliana — oraz dwóch innych znajomych twarzy. Nie znałam dokładnie ich imion, ale to, co przykuło moją uwagę i sprawiło, że serce mi mocniej zabiło, to dziewczyna okropnie uwieszona u boku Cilliana. Powiedzieć, że była ucieleśnieniem piękna i perfekcji, to mało. Była jedną z najlepszych modelek w mieście. Zaproszono ją na urodziny Genevieve w zeszłym roku; obie kończyły tę samą szkołę mody. Jej oczy bezwstydnie pożerały mojego męża, ale Cillian zdawał się ignorować jej próby dobrania mu się do spodni. Poczułam dziwny ból w sercu, ale obiecałam sobie, że nie ukażę ani śladu łez, choć moje oczy toczyły zaciekłą bitwę z moim umysłem.
Odgłos moich kroków przyciągnął ich uwagę, w tym Cilliana i tej żeńskiej wersji bawoła. Może brzmię jak osoba zupełnie ślepa, nazywając zwierzęciem kogoś, kto zasługuje na tytuł miss piękności, ale naturalna zazdrość żony pojawiła się znikąd.
— Elara... w końcu mamy okazję cię poznać — Julian Hastings odszedł od Evelyn i podszedł do mnie, podczas gdy ja starałam się unikać palącego spojrzenia pewnej osoby.
— Witaj, Julianie Hastings — przywitałam się uprzejmym tonem i przyjaznym uśmiechem. Wydawał się nie mieć nic przeciwko mnie jako „zamiennej” pannie młodej jego przyjaciela, ale z pozostałymi nie mogłam ryzykować.
— Chodź, usiądź z nami. Zaprosiliśmy się na tę kolację z dwóch powodów: chcemy cię porządnie poznać, a po drugie... — mrugnął do Evelyn — ...stęskniliśmy się za kuchnią Evelyn. W każdym razie, chodź poznać resztę naszej paczki — położył dłoń na dole moich pleców. Drgnęłam pod wpływem tego niespodziewanego gestu, ale on nie zauważył mojego dyskomfortu, a ponieważ nie miał złych intencji, puściłam to w niepamięć.
Pozostali dwaj mężczyźni posłali mi szerokie, ciepłe uśmiechy. Czy naprawdę cieszyli się z mojego widoku jako żony Cilliana z ostatniej chwili, czy tylko udawali uprzejmość na pokaz przed personelem domu, a zwłaszcza przed Evelyn, której nie traktowali jak służącej?
— Cześć, jestem Sebastian — drugi mężczyzna wyciągnął do mnie rękę.
— Cześć... — delikatnie uścisnęłam jego dłoń i poczułam na nas, a dokładnie na naszych dłoniach, palące spojrzenie. Natychmiast cofnęłam rękę i posłałam oficjalny uśmiech w stronę lalki Barbie wciąż przyklejonej do biodra Cilliana.
— Więc to jest twoja żona? — Jej głos ociekał kwasem, gdy zapytała go o mnie.
— Evelyn, czy jedzenie jest gotowe? — Zignorował jej pytanie i skierował znudzone spojrzenie na Evelyn.
— Tak, proszę pana, proszę zajmować miejsca. Powiem służącym, żeby podali dania do stołu — uśmiechnęła się do wszystkich i zostawiła mnie samą na pastwę tej niezręcznej sytuacji.
— Więc jak to jest być panią Vane? — Pytanie Juliana Hastingsa sprawiło, że poczułam się jak ryba wyrzucona na brzeg.
— Myślę, że w porządku — starałam się nie zdradzać szczegółów naszego życia małżeńskiego, choć wątpiłam, by nie wiedzieli o naszym układzie.
— Dobrze to słyszeć, bo Cillian nie jest ligą dla każdej dziewczyny. Założyliśmy się nawet, że może znajdzie partnerykę pasującą do jego wyśrubowanych kryteriów, ale nie sądzę, byś do nich pasowała, wręcz przeciwnie... — pochylił się ku mnie — ...uważam, że jesteś lepsza.
Serce mi się ścisnęło. Gdyby tylko Cillian zechciał dać mi szansę, bym udowodniła, że jestem wartą go partnerką.
— Nie przesadzaj, Julianie. Wszyscy wiemy, jak usidliła Cilla — parsknęła Barbie, której imienia jeszcze nie znałam. Jej słowa mnie nie zabolały tak bardzo jak jego chłód — nawet nie spróbował zaprzeczyć.
— Sienna Moretti, zachowuj się — Sebastian zgromił ją wzrokiem, na co ona jedynie przewróciła swoimi pomalowanymi w stylu smoky eyes oczami.
— Przepraszam w jej imieniu. Jest tylko przynętą, której rodzice używają, by wciągnąć Cilla w swoje gierki. Całe miasto wie o jej siostrze. Zawsze ostrzegałam Cilliana przed tą suką, ale nigdy nie słuchał, choć myślę... że los zgotował mu coś wyjątkowego — nie umknął mi oksymoron w jej słowach.
— Sienna, wystarczy — Julian Hastings trącił ją łokciem, by przerwać te bezpośrednie obelgi kierowane w moją stronę.
— Nieważne... — zakołysała biodrami i poszła za Cillianem do jadalni.
Łzy cisnęły mi się do oczu po jej brutalnych zniewagach, ale nie byłam ulepiona z gliny, jak sądzili wszyscy tylko dlatego, że milczałam i pozwalałam im deptać moją godność.
— Po prostu ją zignoruj — dwaj przyjaciele posłali mi przepraszające spojrzenia, idąc przede mną.
Zostałam z tyłu, zastanawiając się, czy iść za nimi do stołu, skoro Cillian wyraźnie mnie nie zaprosił, a ja nie dorobiłam się jeszcze tytułu pani domu, by gościć kogokolwiek bez pozwolenia męża.
Znowu znalazłam się na rozdrożu. Wybrałam głos rozsądku ponad moje lękliwe serce. Wchodząc do jadalni, skierowałam się na lewą stronę Cilliana, tam, gdzie właśnie zamierzała usiąść ta idiotka, Sienna Moretti.
— Dzięki, Sienno Moretti. Proszę, usiądź tutaj — posłałam jej sztuczny, słodki uśmiech i wskazałam miejsce obok Juliana Hastingsa, jako że Sebastian zajął już krzesło po prawej stronie Cilliana.
— Ty mała... — zacisnęła zęby, a jej oczy rzucały w moją stronę sztylety.
— Sienno Moretti, kochana, dlaczego wciąż stoisz? Proszę, siadaj i jedz, zanim wystygnie — Evelyn przerwała jej, nakazując służbie podawanie potraw.
Kątem oka widziałam, że Cillian siedzi nieruchomo z kamienną twarzą, ale wiedziałam, że w środku kipi, a wybuch lawy z pewnością pochłonie mnie w swoich płomieniach, gdy tylko ta kolacja się skończy.






