languageJęzyk

Rozdział 6 ]

Autor: Joanna's Diary15 cze 2026

[ Elara Sterling Vane ]

„Z nikim nie rozmawiaj”.

Taki komunikat odczytywałam z ostrzegawczych spojrzeń, które rzucał mi od czasu do czasu, podczas gdy jego dwaj najlepsi przyjaciele nie przepuszczali żadnej okazji, by sypać żartami lub pytać mnie o zdanie na różne tematy. Odpowiadałam głównie zdawkowo, będąc zbyt spiętą i przerażoną jego kamiennym wyrazem twarzy. Wyraźnie starał się tłumić gniew, a to nie wróżyło mi niczego dobrego.

— To Margot zrobiła ten czekoladowy deser? — Julian Hastings nabrał kolejną łyżkę czekoladowego fudge, na co skinęłam głową potakująco. Z informacji, które Evelyn przekazała mi po południu o personelu, wiedziałam, że to Margot zawsze przygotowuje słodkości.

— Gotujesz, Elaro? — zapytał niespodziewanie Sebastian.

— Tak, uwielbiam gotować, kiedy się nudzę albo gdy tata ma ochotę na indyjskie jedzenie. Najczęściej przyrządzam dania azjatyckie; kuchnia chińska i indyjska to moje ulubione — odpowiedziałam z nutką radości, mówiąc o jednym z moich niewielu hobby.

— Naprawdę? — wykrzyknęli obaj z zaskoczeniem. Ponownie skinęłam głową, czując na sobie palące spojrzenie.

— Wyśmienicie! Ugotujesz coś też dla nas? — zapytał Sebastian z błyskiem w zielonych oczach.

Jego prośba postawiła mnie w trudnej sytuacji. Nie mogłam mu odmówić, ale nie miałam też prawa zapraszać przyjaciół męża na posiłek. Bałam się jego reakcji. Bóg wie, jak by mnie nazwał. Może wyzwałby mnie od dziwek.

— Elaro, ugotujesz nam domowe azjatyckie jedzenie? Prawdę mówiąc, nie lubię tego, co serwują tutejsze restauracje. Byłem raz w Wietnamie i Indiach w podróży służbowej, pomagając tamtejszym NGO w szerzeniu edukacji technicznej, i miałem okazję spróbować autentycznych potraw w lokalnych knajpkach. Założę się, że nigdy więcej nie trafię na takie smaki — Julian Hastings dzielił się swoimi doświadczeniami, a słysząc pasję w jego głosie, nie miałam śmiałości mu odmówić.

Odważyłam się spojrzeć na Cilliana, który praktycznie mordował łyżeczką nieszczęsne ciasto.

— Nie patrz na niego, prosząc o pozwolenie. On nie jest twoim właścicielem. Ten dom należy też do ciebie, a my wprosimy się w dowolny dzień, który ci pasuje — Julian Hastings najwyraźniej zauważył mój dyskomfort i postanowił zrzucić na mnie kolejną bombę.

Teraz to już naprawdę po mnie.

Moje serce znów przyspieszyło, gdy Cillian uniósł beznamiętną twarz, by na nas spojrzeć. Jego rysy stwardniały, gdy skupił wzrok na mnie. Wiedziałam, że powinnam umierać ze strachu, ale przy jego przyjaciołach musiałam zachowywać się normalnie.

Dam radę. Dam radę.

Powtarzałam tę mantrę w duchu i odważyłam się zablokować na nim wzrok, by przekazać mu nieme pytanie.

Musiałam prosić o jego zgodę, bo to był jego dom, a ja nie miałam prawa nawet do drobinki kurzu na jego posiadłości.

— Myślę, że wszyscy już zjedliście, więc czas na was. Jestem zmęczony, a rano mam bardzo ważne spotkanie — Cillian podniósł się z krzesła. To był jasny sygnał dla przyjaciół, by się zbierali.

Poczułam się źle ze względu na nich, gdy na ich twarzach odmalowało się zażenowanie, ale zbyli to szczerymi uśmiechami. Cillian ma wielkie szczęście, że ich ma, poza tą przyklejoną do niego zdzirą, która nieustannie próbuje z nim flirtować, a on wydaje się czuć z tym całkiem swobodnie.

— Och, mówiłam im to samo, kiedy się tu wpraszali. Wiem, jak trudno ci się skupić na rozwijaniu biznesu przy takim zamieszaniu w życiu prywatnym — Sienna Moretti pogłaskała go po plecach z miną pełną przesadnej troski.

Wbiłam paznokcie w dłonie, by powstrzymać się przed odtrąceniem jej brudnych rąk od niego, ale jak już wspomniałam — nie miałam do niego żadnych praw małżeńskich.

— Daj spokój, Sienno. To był twój pomysł, żeby tu przyjść i poznać jego nową żonę, skoro nie mogłaś być na ślubie, więc przestań grać i lepiej też już wyjdź — powiedział cierpko Sebastian, co sprawiło, że przestała udawać.

— Pilnuj swojego zasranego interesu, Sebastianie Cross — wycedziła, grożąc mu palcem.

Atmosfera stała się bardzo napięta, gdy Sebastian i Sienna mierzyli się nienawistnymi spojrzeniami. Nie powinnam stać i przyglądać się ich prywatnym porachunkom. Ta grupa wydawała się bardzo zżyta, a ja nie chciałam być nieproszonym widzem.

— Nie kłóćcie się jak dzieci — odezwał się Cillian po raz pierwszy podczas ich cichej wojny. Spojrzał surowo na przyjaciół: — Powiedziałem, że jest późno i chcę odpocząć. Mówię poważnie, chłopaki — jego głos był niski i niebezpieczny. Przeszedł mnie dreszcz.

— Ale Cill, on zaczął... — próbowała zgrywać niewiniątko, ale Cillian uniósł dłoń, nakazując jej milczenie.

— Sienno, kiedy mówię, że chcę być sam, to znaczy, że cała wasza trójka ma wyjść. I przestań go atakować o byle co. Wiem, że to był twój pomysł. Evelyn mi powiedziała, kiedy dzwoniłaś do niej, żeby przygotowała nasze ulubione dania — powiedział powolnym, ale gniewnym tonem.

Poczułam satysfakcję, widząc jej zaczerwienioną twarz. Choć zrobił to w obronie przyjaciela, suka dostała nauczkę. Próbowała mnie upokorzyć przed mężem i znajomymi, a teraz sama dostała własną pigułkę.

Zapadła cisza. Chciałam wymknąć się niezauważona, ale szczęście nie sprzyjało mi, odkąd zgodziłam się na to małżeństwo.

— Więc Elaro, piątek ci pasuje, jeśli nie masz planów? — Pytanie Juliana Hastingsa zatrzymało mnie w miejscu.

I znowu to samo.

— Umm... — zastanawiałam się przez chwilę, po czym skinęłam głową z uśmiechem: — Tak, będę na was czekać w piątek na kolacji, o ile grafik Cilliana jest wolny? — Odbiłam piłeczkę w stronę męża. Wiedziała, że zapłacę za ten akt odwagi, ale musiałam to zrobić.

— Bingo, więc widzimy się w piątek — wyszczerzył się jak pięciolatek, który dostał ulubionego cukierka.

Sebastian tylko uśmiechnął się w odpowiedzi, wciąż wyglądając na poruszonego wcześniejszą sceną z Sienną. Chyba się nie myliłam — musiała ich łączyć jakaś przeszłość, bo w jego oczach dostrzegłam ból po złamanym sercu i zdradzie.

— Dobranoc, Elaro. Naprawdę miło było cię poznać — pożegnał się Sebastian, a po nim Julian, dziękując z góry.

— Dobranoc, Sienno Moretti. Miło mi było cię poznać — przesłodziłam swoje słowa, ku jej wyraźnej irytacji.

— Nie przekraczaj granic, Sterling. Wiem, jakie są dziewczyny twojego pokoju. Nigdy więcej nie próbuj na mnie tych swoich tanich sztuczek. Zniszczę cię — warknęła jadowicie.

— Sienno, idziemy — Julian Hastings wyrwał ją z seansu mordowania mnie wzrokiem.

Cillian odprowadził ich do wyjścia, a ja westchnęłam z przygnębieniem i ulgą zarazem, po czym powlokłam swoje zmęczone ciało w stronę pokoju.

— Stój, Sterling.

Wchodziłam właśnie po schodach, gdy jego ryk rozległ się w gigantycznym holu, sprawiając, że drgnęłam i straciłam równowagę, ale jakimś cudem złapałam się barierki.

Podchodził do mnie drapieżnymi krokami, a ja marzyłam, by ziemia się pode mną rozstąpiła, zanim on sam wykopie mi grób w jakimś odludnym miejscu.

— Idź za mną.

Rozkazał przez zaciśnięte zęby. Chciałam zaprotestować, ale nie mogłam sobie pozwolić na sprzeciw, gdy przypominał rozwścieczonego Hulka. Poszłam za nim do jego gabinetu. Gdy tylko weszliśmy, zatrzasnął drzwi z taką siłą, że aż podskoczyłam ze strachu. Drżał z gniewu, jego oczy były przekrwione, żyły na dłoniach i szyi nabrzmiały, a szczęki miał mocno zaciśnięte.

O Boże! Czy on mnie uderzy?

Przełknęłam ślinę ze strachu, patrząc wszędzie, byle nie na niego. Dlaczego go nie posłuchałam, skoro wyraźnie ostrzegał, bym nie wchodziła mu w drogę? Teraz nie wiedziałam, jak zniosę jego gniew. Serce biło mi szaleńczo, gdy patrzyłam na jego kłykcie, które bielały od zaciskania pięści. Zdjął marynarkę, a rękawy wygniecionej koszuli miał podwinięte do łokci. Włosy miał w nieładzie od ciągłego ich targania. Wyglądał obłędnie przystojnie, nawet — a może zwłaszcza — w tym napadzie szału.

Głupie, prawda? Powinnam czuć strach, ale w moim brzuchu pojawiły się motyle, gdy powoli do mnie podchodził. Cofałam się, aż poczułam za sobą sofę. Nie miałam już gdzie uciec — musiałam zmierzyć się z jego furią, być może fizyczną.

— Dlaczego pokazałaś się przy moich przyjaciołach, skoro wyraźnie kazałem Evelyn cię ostrzec? Postanowiłaś grać przed nimi teatrzyk. Teraz myślą, że jestem wobec ciebie bezpodstawnie okrutny i niesprawiedliwy — chwycił mnie za ramiona i szarpnął gwałtownie. Jego gorący oddech owiewał moją twarz.

— Mów coś, idiotko! — wrzasnął mi w twarz, gdy stałam w milczeniu, płacząc po cichu. Jego paznokcie wbijały się w moją delikatną skórę. Bolało, ale nie śmiałam prosić, by mnie puścił.

— Myślałam... że to... niestosowne... bym siedziała w pokoju... pomyśleliby... że ich nie szanuję — jąkałam się strasznie, ale mówiłam część prawdy. Nie mogłam mu powiedzieć, że to Evelyn namówiła mnie do dołączenia do nich, bo ona jako jedyna w tym domu naprawdę o mnie dbała, a nie chciałam, by ukarał ją za moje błędy lub własne urażone ego.

— Nie waż się zachowywać jak moja żona... — złapał mnie za ramiona i syknął niebezpiecznie do ucha. Zadrżałam pod wpływem tej bliskości.

Zimny dreszcz przeszedł przez moje ciało, gdy zamknęłam oczy, pozwalając łzom spływać po policzkach.

— Ale... jestem twoją żoną — szepnęłam.

— Tak, żoną, która zajęła miejsce siostry, żeby czyhać na moje pieniądze, Elaro Sterling — szarpnął mną z taką siłą, że potknęłam się i upadłam na sofę.

Zacisnęłam oczy, pozwalając reszcie łez wypłynąć z powiek.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki