languageJęzyk

Rozdział [ 4 ]

Autor: Joanna's Diary15 cze 2026

 ( Elara Sterling Vane )

„Nie udawaj oddanej żony, Elaro, skoro oboje wiemy, jak nazywa się kobiety takie jak ty, więc nie zmuszaj mnie, bym użył tego określenia”.

Jego słowa wciąż dzwonią mi w uszach. Nie potrafię kłamać, że czuję się dobrze i że jego brutalne słowa mnie nie dotknęły. To boli, boli tak, jakby ktoś wbijał mi w serce rozżarzony sztylet i obracał nim w piersi, by rozerwać je na strzępy.

On uważa mnie za łowczynię majątków, która posunie się do wszystkiego, byle tylko utrzymać luksusowy styl życia. Świeże łzy mimowolnie spływają mi po policzkach, choć robię co w mojej mocy, by je powstrzymać. Nienawidzę tych pełnych współczucia spojrzeń, które rzucają mi pracownicy domu. Nie jestem przypadkiem charytatywnym. Nie zasługuję na tak niskie, upokarzające traktowanie ze strony mojego męża. Mogłabym walczyć o swoją godność, ale czy naprawdę będę w stanie to zrobić?

— Pani Vane, proszę otworzyć drzwi — z drugiej strony drzwi do sypialni dobiega łagodny kobiecy głos, a po chwili pukanie.

Szybko wycieram łzy chusteczką i palcami przeczesuję rozczochrane włosy. Nie mogę pokazać słabości w jego domu, przed jego pracownikami. Będą ze mnie szydzić tak samo jak ich pan.

— Proszę wejść — staram się brzmieć normalnie, ale mój głos wychodzi jako zduszony szept.

Drzwi skrzypią i do pokoju wchodzi kobieta, prawdopodobnie w połowie trzydziestki, z tacą śniadaniową. Kładzie tacę na małym stoliku.

— Dzień dobry, pani Vane. Jestem Evelyn, ochmistrzyni. Dowiedziałam się od kucharzy, że nie jadła pani śniadania, więc przyniosłam je pani — mówi bardzo cichym i uprzejmym głosem. Nie patrzy na mnie tak jak inni, stara się zachować profesjonalizm.

— Dziękuję, Evelyn. Zjem później — posyłam jej słaby uśmiech i odwracam twarz w stronę okna.

Słyszę jej westchnienie i kroki zbliżające się do miejsca, w którym stoję.

— Pani Vane, czy mogę coś powiedzieć, jeśli mi pani pozwoli? — pyta tak ciepłym tonem, że nie potrafię jej odmówić. Cicho kiwam głową na znak przyzwolenia.

— Cieszę się, że nie ożenił się z pani siostrą, tylko z panią. Bóg uratował go przed nieszczęściem. Próbowałam go ostrzec, ale nie słuchał. Kochał ją szaleńczo, a ona go wykorzystała. Życzę jej, by poczuła taki sam ból, jaki zadała Cillianowi — mówi, co sprawia, że gwałtownie odwracam się w jej stronę.

Sposób, w jaki wspomniała o mojej siostrze Genevieve, dotknął mnie, ale nie czuję się urażona. Mogłaby zrujnować jego szczęście jeszcze brutalniej, gdyby wyszła za niego, kontynuując romans ze swoim chłopakiem.

— Przepraszam, pani Vane, jeśli przekroczyłam granice, ale nie mogę patrzeć na ból Cilliana. Bardzo się zmienił. Tęsknię za jego uśmiechniętą twarzą i wesołą naturą, ale teraz, gdy ożenił się z panią zamiast pani siostry, mam nadzieję, że bardzo szybko przywróci pani prawdziwego Cilliana — jej usta rozciągają się w szerokim uśmiechu.

— On nie chce nawet patrzeć na moją twarz, a co dopiero zaakceptować mnie jako żonę w prawdziwym tego słowa znaczeniu — nie wiem, dlaczego dzielę się z nią moimi uczuciami, ale ostatecznie to zrobiłam.

Położyła mi dłoń na ramieniu i obróciła mnie twarzą do siebie.

— Tak jak mówiłam, proszę dać mu trochę czasu. On ma bardzo czyste serce. Jest po prostu zraniony. Czas uleczy wszystkie jego rany, ale proszę, niech pani nie rezygnuje ze swojego małżeństwa — mówi. Jej słowa osiadają głęboko w moim sercu.

— Ale jak? — pytam ją.

— W obecnej sytuacji proszę dać mu trochę przestrzeni i nie starać się odgrywać roli troskliwej żony. On nienawidzi osaczających go ludzi, gdy jest na kogoś wściekły. Niech pani robi wszystko, co powinna robić żona, ale z bezpiecznego dystansu. Niech zda sobie sprawę z pani ważności w jego życiu. Spraw, by za tobą zatęsknił. Prędzej czy później się w tobie zakocha.

— To brzmi jak proszenie o gwiazdkę z nieba, Evelyn — wydaję z siebie suchy śmiech. Cillian zakochujący się we mnie... to wydaje się rzeczą niemal niemożliwą.

— Nigdy nie należy tracić nadziei, pani Vane. Tylko to chciałam powiedzieć — gładzi mnie po przedramieniu, by mnie pocieszyć, i odwraca się, by wyjść, ale łapię ją za nadgarstek, by ją zatrzymać.

— Mów mi Elaro, po prostu Elaro. Nie jestem aż tak stara, by zwracać się do mnie per pani Vane, to brzmi tak obco i niezręcznie. Wiesz... to... to... — drapię się po karku.

— Rozumiem... Elaro. Masz piękne imię, tak jak ty — znów obdarza mnie ciepłym uśmiechem. — Powinnam już iść na targ. Cillian zaprosił swoich kolegów ze studiów na kolację. Ci mężczyźni jedzą jak wygłodniali jaskiniowcy. Muszę przygotować dla nich mnóstwo jedzenia — mówi.

— Jego przyjaciele przychodzą na kolację? Kiedy ci o tym powiedział? Przecież wyszedł bardzo wcześnie rano — marszczę brwi.

— Zadzwonił do mnie przed chwilą. Jego przyjaciele są bardzo mili, jeśli denerwuje cię ich ocena. To oni próbowali mu przemówić do rozsądku, kiedy zgodził się na ślub z twoją siostrą. Na pewno cię polubią. A teraz muszę już iść. Proszę, zjedz śniadanie, hm? Wiem, że nie jadłaś nic od wczoraj — mówi i zostawia mnie samą.

Jej krótka obecność poprawiła mi nastrój, ale gdy tylko zniknęła, ta sama pustka i nieznośna cisza zaczęły mnie pochłaniać. Zerknęłam na pełny talerz śniadaniowy. Mój żołądek zbuntował się z głodu. Powoli powlokłam obolałe ciało w stronę krzesła i w mgnieniu oka dokończyłam ostatnie kęsy pysznego śniadania.

Gdy skończyłam posiłek, postanowiłam przejść się po moim nowym domu, ale wtedy ekran mojego telefonu ożył. Wyświetlał się numer mojej najlepszej przyjaciółki, Callisty Wilder.

Z nikim nie rozmawiałam, odkąd przekroczyłam próg tego domu. Nie żeby to było możliwe. Nie minęły nawet dwadzieścia cztery godziny, odkąd opuściłam dom rodziców. Nie mam wystarczająco dużo odwagi, by rozmawiać z nią, bo zna mnie na wylot. Przejrzałaby mnie, bez względu na to, jak bardzo chciałabym wszystko przed nią ukryć. Telefon przestał dzwonić i odetchnęłam z ulgą, ale zanim zdążyłam wyjść z pokoju, zadzwonił ponownie.

Ta dziewczyna nie przestanie dzwonić, dopóki nie odbiorę. Więc przesunęłam zielony przycisk i przyłożyłam telefon do ucha, idąc w stronę otwartego balkonu mojego pokoju, skąd rozpościerał się piękny widok na ogród z tyłu domu.

— Hej, Callisto — przywitałam się.

— O mój Boże, w końcu odebrałaś. Myślałam, że leżysz już martwa dwa metry pod ziemią. Serio, Elaro! Ignorujesz nasze telefony od rana. Twoja mama, tata i Rafferty... on po prostu dostaje szału. Boże, miej w opiece twojego męża, jak wpadnie w jego ręce — wyrzuciła z siebie Callista Wilder na jednym wydechu.

— Powiedziałaś Rafferty? Czekaj! On tu jest? Rafferty wrócił? — westchnęłam z zaskoczenia.

— Późno w nocy. Stał się totalnym Hulkiem, kiedy dowiedział się o twoim ślubie z Cillianem. Twoi rodzice z wielkim trudem powstrzymali go przed pędzeniem do domu twojego męża i zamienieniem jego przystojnego ciała w sito — westchnęła smutno.

— Gdzie teraz jesteś? — zapytałam ją.

— Spóźnię się do pracy. Więc złapiemy się później wieczorem, jeśli ci pasuje? — zapytała z nutą wahania w głosie.

Mam ochotę zaśmiać się ze swojego ironicznego losu. Cillian nie przejąłby się nawet, gdybym umarła w tych czterech ścianach.

— Dobrze, zadzwonię do ciebie po dziewiątej — odpowiedziałam.

— Trzymaj się, kochana. Życzę ci, żeby wszystko między wami jak najszybciej się ułożyło — starała się dodać mi otuchy.

Sprawdziłam telefon i znalazłam niezliczoną ilość nieodebranych połączeń i wiadomości głosowych od rodziców, Callisty i Rafferty’ego Sterlinga. Drżę na myśl o jego reakcji. Jest wobec mnie bardzo opiekuńczy.

Rafferty Sterling to mój brat bliźniak, który służy w marynarce wojennej. Utknął na misji ewakuacyjnej wysłanej przez rząd do małego kraju, by ratować ofiary ataku terrorystycznego. Obiecał przyjechać na dzień ślubu, ale w ostatniej chwili jego lot został opóźniony. Szkoda, że w ogóle przyjechał w obecnej sytuacji.

Cillian na pewno wyląduje w szpitalu, jeśli Rafferty dowie się, jak mąż mnie traktuje. Zadzwonię do niego po południu, kiedy będę gotowa na rozmowę z bratem. On też czyta we mnie jak w otwartej księdze, choć rzadko mamy okazję spędzać czas razem, odkąd wyprowadził się z domu, by wstąpić do marynarki. Rodzice byli przeciwni jego decyzji, bo chcieli, by ich jedyny syn przejął rodzinny interes, ale w końcu odpuścili. Rafferty Sterling obiecał dołączyć do firmy w przyszłości, kiedy przejdzie na wojskową emeryturę.

Teraz muszę wybrać sukienkę na dzisiejszy wieczór. Nie mogę dać mu powodu, by poniżył mnie przed swoimi przyjaciółmi.

Proszę, Boże, pomóż mi pozbierać kawałki mojego życia, choć nigdy nie przypuszczałam, że ta noc okaże się totalnym koszmarem.

Muszę zapłacić cenę za bycie podstawioną żoną narzeczonego mojej siostry.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział [ 4 ] - Zastępcza panna młoda miliardera: Związani zdradą | StoriesNook