languageJęzyk

Rozdział - [ 2 ]

Autor: Joanna's Diary15 cze 2026

[ Elara Sterling ]

— Będziesz tego żałować do końca swojego przeklętego życia, Elaro Celeste Sterling. Radzę ci, odejdź od ołtarza i dokonaj mądrego wyboru — najbardziej niebezpieczny głos, jaki kiedykolwiek słyszałam, dopłynął do mojego ucha. Każde słowo niosło ze sobą własny rodzaj najjadowitszej trucizny.

Ciepłe łzy spłynęły mi po policzkach, na szczęście moja twarz była ukryta pod przezroczystym welonem, który miała mieć na sobie moja siostra.

Dla panny młodej dzień ślubu z życiowym partnerem jest najbardziej wyczekiwanym momentem, ale ja umierałam z każdą mijającą sekundą. Cały mój świat się zawalił, a przerażające wizje tego, co przyniesie przyszłość, potęgowały mój lęk.

— Proszę powtarzać za mną słowa przysięgi — głos księdza poruszył struny w moim sercu.

— Tak — powiedział twardym, zimnym głosem na końcu tradycyjnej przysięgi.

— Elaro Celeste Sterling, czy bierzesz Cilliana Arthura Vane'a za swojego małżonka? — tym razem ksiądz zapytał mnie.

Odważyłam się spojrzeć na jego twarz – najprzystojniejszą twarz, jaką zwykła dziewczyna taka jak ja mogła sobie wyobrazić, ale jego kamienne oczy zdawały się rzucać we mnie sztyletami.

Z drżącym ciałem i przyspieszonym bicie serca wypowiedziałam w końcu te dwa słowa, które miały nas ze sobą związać.

— Tak.

Gwałtownie wciągnęłam powietrze.

— Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą — obwieścił ksiądz.

Mocno zacisnęłam oczy. Poczułam, jak mój welon jest powoli odsłaniany. Ciepły oddech dotknął mojego czoła i poczułam nacisk jego kciuka na mojej głowie. Przez chwilę odważyłam się otworzyć oczy, tylko po to, by natychmiast tego pożałować, gdy jego wściekłe, zaczerwienione oczy spotkały się z moimi.

Przechylił nasze twarze pod takim kątem, że gdyby ktoś patrzył na nas z daleka, mógłby pomyśleć, że całujemy się ukryci przed wzrokiem innych, co w pewnym sensie wyglądało romantycznie.

Hala echem odbijała oklaski i radosne okrzyki gości, którzy byli świadkami naszego niedopasowanego związku.

— Witaj w piekle, pani Vane — złośliwy uśmieszek wykrzywił kącik jego ust.

Przeklinałam się w duchu za to, że zgodziłam się na tę szaradę. Jestem mężatką i wiem, że moje marzenie o bajkowym życiu oficjalnie dobiegło końca.

Uśmiechnęłam się gorzko. Jak ironicznie, świat zakładał, że to Genevieve miała zostać przedstawiona jako pani Vane.

Cofnął się o kilka kroków i zszedł z ołtarza.

Pani Seraphina Vane, moja nowa teściowa, pomogła mi iść, bym dorównała mu kroku i uniknęła plotek. Czułam jej pocieszające dłonie na moich plecach. Z pewnością oni również zostali uratowani przed całkowitym upokorzeniem.

Stałam się dla wszystkich rycerzem w lśniącej zbroi!

Ale w rzeczywistości byłam damą w opałach.

— Czas na nas, musimy odjechać z nową parą, Harrisonie. Musimy przygotować ich do wesela, a zwłaszcza mojego syna — słowa mojego teścia poruszyły każdą cząstkę odwagi we mnie.

Kątem oka widziałam, że duet ojciec-syn toczy ze sobą pojedynek na spojrzenia.

Miałam wkroczyć na terytorium lwa, gdzie nie będzie nikogo, kto mógłby mnie uratować przed jego gniewem.

— Cillianie, „przepraszam” to bardzo małe słowo w obliczu szkód, jakie moja córka wyrządziła naszym rodzinom, ale wiem, że to ty jesteś tym, którego zdradziła i znieważyła. Naprawdę przepraszam w jej imieniu, ale oddałem ci moje najmądrzejsze dziecko, moją Elarę, mój skarb. Ona zawsze będzie przy tobie. Możesz oczekiwać od niej lojalności bez niczego w zamian. Mam tylko jedną prośbę. Proszę, spraw, by była szczęśliwa — mój tata błagał go bardzo cichym i pokornym tonem.

— Cieszę się, że otrzymuję przeprosiny od ludzi, którzy kosztowali mnie życie i szczęście. Powiedzcie mi, co ja wam wszystkim zrobiłem złego? — wściekłość Cilliana wzrosła, co zdradzał jego podniesiony, krzykliwy głos.

— Cill, zachowuj się. To twój teść. Zaakceptuj prawdę tak szybko, jak to możliwe: Elara jest teraz twoją żoną, więc zacznij z nią nowe życie — twardy rozkaz pana Vane'a rozbrzmiał w powietrzu.

— Was też nienawidzę, mamo, tato, serio, znaleźliście zastępstwo za Gen w Elarze. Wow! Ktoś mógłby się od was uczyć doskonałych umiejętności biznesowych — zaśmiał się sarkastycznie.

Moje serce zatonęło jeszcze głębiej. Nasi rodzice praktycznie pogarszali moje nadchodzące nieszczęścia.

— Weź się w garść i zachowuj się, gdy tylko wyjdziemy z tego domu. Będziesz mogła płakać do końca życia, kiedy dotrzemy do mojego domu — powiedział Cillian wzburzony.

Dom! Jego dom oznaczał więzienie, w którym miałam być trzymana. Robiłam co w mojej mocy, by stłumić szloch i nie pogarszać jego irytacji. Był wściekły, co potwierdził, nakazując kierowcy przekroczenie dozwolonej prędkości.

Trzygodzinne wesele było jedynym czasem, jaki pozostał mi na cieszenie się resztkami szczęśliwych chwil z przyjaciółmi i tatą, podczas gdy mama była zajęta nadskakiwaniem nowemu zięciowi, który wyglądał, jakby miał lada chwila na kogoś wybuchnąć. Na szczęście pan Vane skrócił czas trwania przyjęcia, podając jako wymówkę naszą rzekomą podróż poślubną.

Najbardziej bolesnym momentem było dla mnie opuszczenie domu rodziców, by zacząć życie małżeńskie. Płakałam gorzko na ramieniu taty, który sam z trudem powstrzymywał łzy. Zapewniał mnie, bym wierzyła w Boga i moją miłość do Cilliana. Wiedział o moim zauroczeniu Cillianem od momentu, gdy zobaczyłam go w naszym domu.

Wkrótce samochód dotarł na obrzeża miasta, gdzie mieszkały tylko najbogatsze warstwy społeczeństwa. Wjechaliśmy pod jeden z najpiękniejszych domów, pomalowany na biało. Byłam oczarowana pięknym trawnikiem, marmurową fontanną pośrodku i ogromnymi, rzeźbionymi drewnianymi drzwiami.

Wyskoczył z samochodu, nie prosząc, bym szła za nim. Powoli zebrałam swoją ciężką suknię ślubną i stanęłam przed wejściem do jego domu jak zagubione dziecko, nie wiedząc, czy wejść do środka, czy czekać na jego pozwolenie.

— Czy chcesz, żebym rozłożył przed tobą dywan z róż, byś raczyła wejść, Wasza Wysokość! — wycedził przez zęby.

Szybko weszłam do dużego salonu. Moje oczy błądziły po wspaniałych wnętrzach, ale nie czułam ani krzty ekscytacji. To miało być moje pałacowe więzienie. W tym upiornie wielkim domu nie dostrzegłam żywej duszy poza nami.

Zatrzymał się przy czarnych marmurowych schodach i odwrócił do mnie: — Chodź szybko, pokonam ci twój pokój. Nie chcę, żebyś kręciła mi się pod nogami przez cały czas — powiedział i zaczął wchodzić na górę.

Zostawałam z tyłu. Przeszliśmy przez korytarz na pierwszym piętrze, kiedy otworzył jedne z wielu drzwi; zorientowałam się, że to ostatnie w rzędzie.

— To twój pokój, mój jest na samym końcu. Nigdy nie waż się wchodzić mi w drogę, dopóki ja tego nie zechcę. Jasne? — wycelował we mnie palec wskazujący, a jego ostre spojrzenie przeszyło moje serce lękliwym ostrzeżeniem.

— Chcę usłyszeć odpowiedź, Elaro. Nie lubię, gdy ktoś okazuje mi brak szacunku — ryknął, najwyraźniej nienawidząc mojego braku reakcji. Jak mógł oczekiwać, że stanę się posłuszną i uległą żoną padającą mu do stóp?

Moja moralność i godność są wyższe, niż mógłby przypuszczać, ale w tej chwili postanowiłam milczeć, nie chcąc zaczynać małżeństwa od karczemnej awantury.

— Słyszysz mnie? — jego gniewny głos odbił się od czterech ścian.

— Ta... tak... — wydukałam przerażona jego wzrokiem, który powoli stawał się burzowy.

— To dobrze dla ciebie, ale nie ciesz się, że daruję ci dzisiejszą karę. Chodź, droga żonko, całe życie przed nami, to dopiero początek, a twój mąż nie jest aż tak okrutny. Śpij dobrze, Bóg wie, co przyniesie jutro — zaśmiał się diabelsko i wypadł z pokoju, zatrzaskując drzwi z całej siły.

I ostatnia tama mojej cierpliwości pękła. Osunęłam się na zimną podłogę. Płakałam i płakałam, dopóki w moim kruchym ciele nie zabrakło łez i sił.

Przeznaczenie spłatało mi bardzo okrutny żart. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że moje życie zmieni się tak drastycznie w zaledwie kilka godzin.

Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej i tępo wpatrywałam się w sufit. Nikogo nie można było winić za moje nieszczęście. Sama wybrałam tę drogę i musiałam iść po rozrzuconych na niej cierniach.

Nie mogę stracić nadziei. Na końcu ciemnego tunelu zawsze jest światło. Muszę trzymać się swojego postanowienia, jeśli pragnę zdobyć męża i uleczyć rany, które moja własna siostra zadała jego niewinnemu sercu.

Nawet nie zorientowałam się, kiedy zasnęłam po wielogodzinnym płaczu w samotnym pokoju. Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez uchylone okno. Kilka razy mrugnęłam, by przyzwyczaić piekące powieki do naturalnego jasnego światła.

Moje ciało bolało, jakby ktoś obił mnie bambusowym kijem, przez spanie na zimnej podłodze. Wciąż miałam na sobie suknię ślubną, która zaczynała mnie dusić, więc leniwie podniosłam obolałe ciało na zdrętwiałe stopy i skierowałam się w stronę drzwi obok szafy, zgadując, że to łazienka; miałam rację.

Łazienka była podobnej wielkości do tej w moim domu, wyposażona we wszystkie nowoczesne udogodnienia i kobiece przybory toaletowe. Domyślam się, że pani Vane zaaranżowała wszystko wcześniej.

Nad umywalkami wisiały wielkie lustra. Złapałam spojrzenie własnego odbicia w najszczerszej rzeczy na świecie – lustrze, które zawsze pokazuje ci, kim jesteś.

Dziewczyna patrząca na mnie szydziła z mojego załamania. Głupio poświęciłam się na ołtarzu z błahych powodów – kocham go, a mając tę złotą szansę, by uznać go za swojego, zdecydowałam się pójść wbrew swoim zasadom.

Otarłam spuchnięte oczy, decydując się walczyć o moją miłość, o niego, podczas gdy duży kamień na moim palcu szydził ze mnie tak samo, jak moja dusza i umysł.

— Sprawię, że pokochasz mnie do końca roku, panie Cillianie Vane.

Obiecałam sobie.

************************************

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki