POV Rhydiana
Czekałem niecierpliwie na dole, zerkając na zegarek chyba po raz setny i kręcąc głową. Pięć minut – tyle jej dałem, i te pięć minut właśnie mijało. Faelina może mieć kłopoty – pomyślałem i już miałem wchodzić po schodach, chwytając za balustradę, gdy z sypialni Serafiny dobiegł spanikowany krzyk.
— Nie rób tego, Faelino! Powiedziałam, że przepraszam! Nie krzywdź mnie! — wrzeszczała.
B






