~Archer~
Popędziłem z nią do szpitala. Nie czekałem, żeby dopaść Gideona.
Wierzyłem, że wciąż jest dla niej nadzieja — wciąż trzymałem się myśli, że nie odeszła całkowicie. Powtarzałem sobie, że wciąż może z tego wyjść.
Nie było to coś, z czym łatwo było mi się pogodzić, mimo że prawda biła mnie po oczach. Jej ciało było bezwładne. Skóra zbyt blada.
— Znajdźcie Gideona. Policja nie może go dorwać






