Adria
– Właśnie tam, co? – Jego głos był ochrypły, był szeptem tuż nade mną. Wygięłam plecy, a moje oczy same się zamknęły, gdy usta lekko się rozchyliły.
Jego palec zataczał kółka na mojej łechtaczce, jednocześnie drażniąc samo wejście. Pewnie zastanawiał się, jak się tu znaleźliśmy.
Poszliśmy na lunch, tak jak zaproponował, ale niebiosa wiedzą, że pragnęłam czegoś innego niż jedzenie. Patrzył na






