— ŚWIĘTA... matko Księżyca? — kończy Faye z szerokim uśmiechem. Promienieje, gdy jąkam się, próbując wykrztusić słowo, wyraźnie wniebowzięta tym, jak bardzo odebrało mi mowę i jak bardzo miała rację. Strzepuje niewidzialny kurz z ramienia jak mała szefowa. — Czy może powinnam powiedzieć: „Święta Bogini Księżyca”, czy to nie tak zawsze mówicie o lune?
Spoglądam na szklane naczynie wewnątrz szklanej






