Stary dom Jenny i ścieżka prowadząca do niego były pokryte śniegiem, gdy Elara i Jenna dotarły tam we wczesnych godzinach porannych. W milczeniu brnęły przez śnieg sięgający kolan. Przy każdym wydechu z ich ust wydobywały się obłoczki pary.
Kiedy stanęły na ganku, Jenna zaczęła szukać kluczy w kieszeni. Elara zauważyła, że jej dłonie są bose. Nie założyła rękawiczek. Jej palce musiały być lodowate






