Reeve po omacku i ledwo widząc drogę, wyszedł ze swojego pokoju, by odnaleźć Jennę. Jak na zawołanie, Jenna właśnie wychodziła ze swojego pokoju. Uśmiechnęli się do siebie.
— Właśnie po ciebie szedłem — poinformował ją Reeve. — Jest już grubo po siedemnastej. Kiedy chcesz zjeść kolację?
Uśmiech na ustach Jenny zniknął. — Co? Co powiedziałeś?
— Kolację — powtórzył jak rozpuszczone dziecko. — Myślał






