Dłoń Junie wsunęła się głębiej do kieszeni kurtki, gdy bardzo wcześnie następnego ranka zbliżała się do postaci siedzącej na jednej z ławek w pustym parku.
Przez czapkę z daszkiem i pozycję, w jakiej siedział, trudno było stwierdzić, czy był to ten sam człowiek, z którym miała się spotkać. Kiedy się odwrócił i oprał głowę o oparcie ławki, Junie zobaczyła w pełnej krasie jego długą, bladą szyję, cz






