Perspektywa André
– Czuję się inaczej, André.
Olivia leżała na boku w łóżku, twarzą do mnie. Objąłem ją ramionami, okryta była pościelą. Jej błękitne oczy wnosiły chłód do mojego serca, a jej słodkie wybryki wywoływały uśmiech.
– Inaczej? Jak?
Odsunąłem jej włosy z twarzy, żeby lepiej przyjrzeć się jej ślicznym rysom. Była idealnym dziełem sztuki. Moim dziełem sztuki.
Położyła dłoń na mojej piersi






