Perspektywa Jonasa
Wśliznąłem się z powrotem do mojego gabinetu i zamknąłem za sobą drzwi.
Wreszcie, ten drań sobie poszedł. Nie mogłem pozwolić, żeby zagroził moim planom.
Poczekałem, aż jego kroki ucichną, zanim sięgnąłem po telefon na biurku i zacząłem wybierać numery.
Lepiej, żeby ci idioci tego nie zepsuli.
Po kilku minutach na ekranie mojego telefonu widniały cztery twarze. Trzy z nich należ






