Guinevere wpatrywała się chłodno w mężczyznę przed sobą. „Uspokoić się? Jak mam się uspokoić?”
Gdyby był tu Hayden, przynajmniej on mógłby ją trochę uspokoić.
Ale teraz stała przed psychiatrą, który był jej obcy, więc wyładowała na nim całą złość. „To ty? Celowo ze mnie drwisz? Jesteś przerażony widząc mnie w takim stanie, prawda?”
„Nie, ja...” Zabrakło mu słów.
To wykraczało poza jego kompetencje






