Ich samochód dotarł w końcu do posiadłości Levine'ów, a Jay puścił się biegiem, gdy tylko wysiadł z auta, wymiotując bez końca.
Zoe stała za nim, patrząc, jak jego głowa opada między kolana.
Dopiero co w samochodzie czuł się dobrze, a teraz jakoś wyglądał, jakby miał znowu wypluć wnętrzności.
Zaczęła:
– Powinnam wezwać lekarza rodzinnego...
– Apsik! – Jay kichnął ponownie, zanim zdążyła podejść, p






