Trzy Bentleye zaparkowały tuż przed głównym wejściem do rezydencji Levine’ów, a ochroniarz pospieszył, by otworzyć drzwi.
Jako pierwszy wysiadł John, ubrany w czarny garnitur, który podkreślał jego postawną sylwetkę i imponującą aurę.
Po wyjściu z samochodu ceremonialnie pochylił się, aby pomóc Jessice wysiąść.
Jessica uśmiechnęła się kokieteryjnie. "Dziękuję."
"Nie ma za co" – skinął głową John,






