Richard nadął się.
Nigdy nie powiedział, że chce opiekować się Jessicą, swoją „matką chrzestną”, gdy ta się zestarzeje.
Nawet jej status matki chrzestnej był czymś, co mu narzuciła.
Cordy po prostu przysłuchiwała się rozmowie Richarda i Jessiki.
Milczała, podobnie jak John.
W kolejce słychać było tylko Jessicę i Richarda; głównie to Jessica inicjowała droczenie się z chłopcem, a on w to wchodził.






