Thane
Łańcuchy trą o kamień z łoskotem przypominającym grzmot, gdy Damon i ja wywlekamy Nikołaja na otwartą polanę. Potyka się między nami; jego ciało jest wyniszczone lochem, nadgarstki starte do żywego przez kajdany. Krew kapie miarowo z pękniętej wargi i przypadkowych dziur zrobionych w jego ciele. Jednak jego oczy wciąż są bystre, dzikie, pełne arogancji. Myśli, że przetrwanie czyni go potężny






