Szarpnięcie za ramię zdawało się przywrócić Denga Jiazhe do rzeczywistości. Czując na sobie wzrok wszystkich obecnych, poczuł się osaczony, a jego przystojna twarz pokryła się głębokim, szpecącym szkarłatem.
Spojrzał na mnie, gorączkowo szukając sposobu na zachowanie twarzy.
– Ty… Co… Co tu się dzieje?
Przez twarz She Hui przemknął cień irytacji, lecz mimo to zabrała głos.
– Zaprosiłam dziś do sie






