Szczerze mówiąc, gula żalu ścisnęła mi żołądek. Chociaż Wei Qingchuan wielokrotnie przypominał mi o współpracy ze śledczymi, sposób, w jaki mnie potraktowano, zadał bolesny cios mojej dumie.
Jazda na komisariat przebiegła w ciszy. Nic nie mówiłam, a oni nie próbowali ze mną rozmawiać.
Dopiero gdy zaprowadzono mnie do pokoju przesłuchań na komisariacie, sprawę przejęło dwóch nowych funkcjonariuszy.






