Widziałam, jak wtargnęli do środka, ale zamiast uciec na górę, zostałam na sofie, nie proponując im nawet miejsca do siedzenia. Na szacunek trzeba sobie zapracować, nikt nie dostaje go w prezencie, a w moim sercu oni stracili do niego jakiekolwiek prawo.
Obserwowałam ich z kamienną twarzą; mój wzrok był lodowaty, gdy wparowali do salonu z twarzami wykrzywionymi furią.
A więc wieści szybko się rozc






