Powinnam była uodpornić się na ich widok, na ich jad, ale słowa Feng Qing wciąż zdołały zranić mnie do żywego.
Kruchy spokój, który pielęgnowałam, pękł, a we mnie rozpętała się burza. Gorzki, metaliczny posmak podszedł mi do gardła, a szczęście, które ostrożnie budowałam przez ostatnie kilka dni, prysło w jednej chwili.
Nie mogłam się dłużej powstrzymywać. „Więc lepiej idź poszukać tego swojego be






