Violet
To naprawdę był on.
Nie nadszedł jeszcze czas, ale to najwyraźniej nie miało znaczenia. Wcześniej też go to nie powstrzymało. Już był w ruchu, a ja nie miałam pojęcia, dokąd zmierzał.
Ale jeśli moje podejrzenia były słuszne, musiał to być Thorne.
Liście wystrzeliły w powietrze od uderzenia cienia, a mój umysł natychmiast przełączył się w tryb przetrwania. Miałam dwie opcje. Zostać z Kaelis






