Violet
Brwi Kylana uniosły się, gdy pogrążył się w głębokim namyśle.
– To nie takie proste – westchnął. – Owszem, uznaję ich za moje rodzeństwo, ale kiedy dorastasz w rozproszeniu, wśród różnych kochanek, w różnych korytarzach, na różnych zasadach... trudniej jest zbudować prawdziwe więzi.
Kiedy to mówił, na jego twarzy nie było nawet cienia uśmiechu i sprawiło to, że serce ścisnęło mi się z bólu.






