Toby cierpliwie czekał, aż kroki Rexa i Bailey na posesji całkowicie ucichną, po czym poderwał się na nogi, sfrustrowany rzucając krawatem o ścianę.
„Niech to szlag, Rex. Niech cię szlag. Niech go szlag!”
Zawsze zdobywał przewagę u Bailey. Zawsze.
Toby zignorował racjonalną część siebie, która przypominała mu, że Rex był chory i potrzebował wszelkiego możliwego rozpieszczania. Toby zdawał sobie z






