Toby zawiązał ostatnie sznurowadło w zgrabną kokardę, po czym poprawił plecak na ramieniu.
Rzucił Bailey drwiące spojrzenie, wybierając podręczną broń dostarczoną przez Dennisa. – Myślisz, że już tego nie zrobiłem? Że nie przesłuchałem Roberta?
Czując się nieco głupio, Bailey zaczerwieniła się i przeszła do defensywy. – Cóż, nie powiedziałeś mi! – Odwróciła wzrok ze wstydem i spojrzała z powrotem,






